Relacja Kasi

Ja też dziękuję za larpa. Jatka na końcu, przynajmniej w moim wykonaniu, bynajmniej nie była pomyłką. Miałam nadzieję, że na spotkaniu po larpie zgada się na ten temat i będzie można wiele rzeczy sobie opowiedzieć, skoro jednak się tak nie stało, przedstawię rzecz ze swojej strony. Bardzo szybko przestałam być detektywem a szybko się „obłąkałam” po przeczytaniu wiadomego dziennika bez odpowiedniego zabezpieczenia. Opętała mnie myśl z iście gollumowym zawzięciem – przeprowadzić rytuał. Z początku usiłowałam zebrać wyznawców wierząc, że ktoś z nich będzie miał potrzebne przedmioty. Oczywiście, nikogo nie udało mi się przekonać (ciekawe, dlaczego? ;) ) W najlepszym razie byłam ignorowana, w gorszym – przeganiana. Oczywiście, mnie mogło się wydawać, że gadam do rzeczy, ale inni widzieli, że bredzę (jak pijany, któremu się wydaje, że gada takie głębokie, życiowe mądrości :) ) W końcu odezwała się resztka racjonalizmu i w szaleństwie znalazłam metodę – jeśli uda mi się udawać, że bratam się z tymi „nieoświeconymi” i znów jestem jedną z nich, może uda mi się wywiedzieć, kto co ma i kto co wie. Wtedy będę mogła jakoś wyłuskać go z grupy i w ciemnym kątku „załatwić” i zabrać, co trzeba. Ale to było trudne, bo mój umysł błąkał się już po zamglonych ścieżkach. Ale, ale – czas płynie nieubłaganie, zbliża się godzina, gdy rytuał ma być przeprowadzony, a my nic wciąż nie wiemy, mój Ssskarbie! Więc postanowiłam eliminować każdą „odłączoną od stada” osobę, jaką napotkam i przeszukiwać wierząc, że wreszcie znajdę przedmioty, których żądza zdobycia coraz bardziej ćmiła mój umysł. Nic z tego, wciąż trafiałam w pustkę (dopiero po larpie dowiedziałam się, że owszem, przeszukałam kogo trzeba, ale on był sprytniejszy i schował przedmiot w wiadomym miejscu ;) ). Pech, pech! Wraz z topniejącym czasem rosła moja desperacja i szaleństwo. Gdy zaczęło się rozpętywać piekło na górze, postawiłam wszystko na jedną szalę – WYSTRZELAM WSZYSTKICH!!! PRZESZUKAM WSZYSTKICH!! ZDOBĘDĘ KLUCZ I NASZYJNIK I PRZEPROWADZĘ RYTUAŁ ZA WSZELKĄ CENĘ!!!! (Czemu nikt nie zabrał szaleńcowi – szaleńczyni? – broni? :D ) Tak to więc, drogie dziatki, wyglądała moja droga do jatki (nawet się rymuje :) ) Więc, w moim przypadku, bynajmniej nie pomyłka, a czyste szaleństwo. Ale Sssskarb przepadł….